no i jestem...
od 5 miesiecy jestem spowrotem...
wlasnie wrocilam z pracy i siedze na oknie z pieknym widokiem na zielony Zoliborz;
i tak mi sie zebralo na wspomnienia i przemyslenia...
ciekawe uczucie, jestes w domu, aniby wszytsko jest nowe; jedyne co sie nie zmienilo to dzwieki w pamieci, ktore przywoluja stare obrazy zapisane w pamieci...
niby to te samo miasto, a jednak wszystko jest inaczej; nowy dom, nowa praca, nowi znajomi...
zaczynam studentka pierwszego roku, ktora juz jednak ma za soba szalencze lata studenckie :-)
siedzac w trmwaju myslalam o zmainach; otym jak bardzo sie zmienilo moje zycie przez te 4 lata; jak ja sie zmienilam!
spotykajac strachych zmajomych, lsucham ich, ale zastanawiam sie kim oni sa... ja ich wcale nie znam, a moze nie chce znac?
smutne, ale mysle, ze niektorzy ludzie poprostu zatrzymali sie w miejscu i nie widza tego jak bardzo nasze zycie sie zmienia
a moze nie chca widziec?
zamknieci w swiecie swego ego, nie widza nic innego poza wlasnymi pragnieniami...
ja poszlam do przodu; odpusilam i nauczylam sie nie ogladac za siebie...
w tym okresie odkrylam jak piekne jest zycie i jak wielka krzywde robimy sami sobie trzymajac sie zakorzenionych koncepcji w glowie
wolnosc, ktora odkrylam zagranica zabralam ze soba..
nie jest latwo zyc wolno w kraju pelnym ograniczec, ale spotkalam nowych ludzi, ktorzy staraja sie zyc podobnie
wiec nie jestem sama:-)
a po drodze, przygoda w Indiach !!!
to bylo niezapomniane przezycie, ktorego nie da sie porownac do niczego
:-)
2010-09-13 19:07:06 skomentuj (1)
ziarno powrotu dojrzalo
wracam!
decyzja zostala podjeta, walizki odkurzone, a ja sama czuje sie z tym strasznie dziwnie...
nie pamietam od kiedy myslam o powrocie do Polski, a teraz kiedy jestem tuz tuz, ze lzami w oczach wspominam kazdy dzien tutaj spedzony; przygladam sie ludziom na ulicach i wszytskiemu dookola powtarzajac sobie: juz za chwile mnie tu nie bedzie...
wyjazd z Polski nie byl tak trudny, jak powrot i nie umiem tego wytlumaczyc; nie wiem jak o tym komus powiedziec, bo przeciez wracam do domu, a jednak serce mi krwai na mysle, ze zostawiam te piekne chwile i tych ludzi dookola, ktorych a tak krotkim czasie pokochalam jakbym znalaich od zawsze...
ktos mi powiedzial: to normalne, ze masz taki skoki nastrojow, a jak mowie, ze to dziwne uczucie...
moze dlatego, ze zostawiam czesc swojego serca w tym miejscu? moze dlatego, ze tak naprwde tutaj odkrylam cos wiecej w zyciu, pozczulam wolnosc i moze boje sie ze to utrace...
a moze poprostu sie boje powrotu do rzeczywstosci...
moze boje sie stwiac czola kolejnemu wyzwaniu, moze nadal sama nie wierze w to, ze moze mis ei udac...
nie wiem, ale ktos napisal: "feel fear but do it anyway..."
dlatego to robie :)
2010-02-03 00:18:44 skomentuj (1)
specjalnie dla Was...
faktem jest, ze zaginelam gdzies w przestrzeni i od dluzszego czasu chyba nie moge sie odnalezc;
nie moge podjac decyzji co dalej...
ktos mi powiedzial: jestes inna osoba! kiedys gdy bylas zmeczona mowilas, ze musisz wziac kapiel; dzisiaj kiedy jestes zmeczona, mowisz, ze musisz odejsc...
a ja chyba sama nie wiem czego chce; brakuje mi energii; ciagle czuje jakby moj silnik pracowal na koncowce paliwa, ktore co jakis czas sie uzupelnia, ale nigdy nie do pelna;
powracaja te same pytania i zarzuty wobec samej siebie i takie tam pier...oly:) i jesien do tego wszytskiego znowu za oknem wiec raczej lepiej nie bedzie, ale mam nadzieje, ze kolejny rok bedzie bardziej sloneczny
a jezeli mowimy o sloncu to wlasnie wrocilam ze slonecznej Louisiany, miasta Jazz'u i luzu:) gdzie tropilam aligatory, tanczylam Blues-a i popijalam Hurricane przy dzwiekach trabki i saksofonu
jeszcze nie moge sie obudzic z tej bajki i nie wiem czy chce...
2009-10-25 21:19:27 skomentuj (1)
czas
wow! chyba troche mnie nie bylo...
no tak, ale tez i duzo sie dzialo, a ja jakos specjalnie nie czulam sie w nastroju, zeby pisac o tym; generalnie to nic nowego. kolejny raz przechodze przez te same procesy myslowe i znowu pojawilo sie w glowie wiele pytan i watpliwosci co przyszlosci...
co robic?
gdzie zyc?
czy wracac czy moze jedank probowac czegos innego?
no to takie standardowe dylematy...
poza tym:
przeprowadzialam sie do nowego klimatycznego mieszkanka w poblizu zatoki; czuje sie tu magicznie i nie da sie opisac slowami jak bardzo sie ciesze ze tamten etap zostal zamkniety
wrocilam z kolejnego urlopu z Polski, stad pewnie tez zamieszanie w glowie, a moze poprostu to juz czas?
czas leci, a ja tutaj siedze i nie wiem jaki tak naprawde jest cel tego pobytu, bo napewno nie sa to pieniadze; one nigdy sie mnie nie trzymaly:)
udalo mi sie spedzic mily tydzien z rodzina bez wiekszych konfliktow i potyczek :) SUKCES!!! nawet pomimo poruszania trudnych tematow
spotkalam starych znajomych ze studiow przy okazji slubu jednego z nich! nic sie nie zmienili :)
i wrocilam, jutro do pracy...
wiec ide spac!
2009-07-14 23:52:13 skomentuj (2)
trudno czasami pokonac stare nawyki
zyjemy w swiecie przyzwyczajen i nawykow...
trudno jest pokonac zakorzenione w nas myslenie, ale czasami warto sie poddac chwili i uwierzyc w to co mowia ludzie
zycie jest niespodzianka, o ile nie oczekujemy nic szczegolnego
o ile chcemy wiecej dac niz brac
wtedy zycie odplaca nam niespodziankami, ktore sprawiaja, ze sie usmiechamy:)
dzieki nowej sytuacji
dzieki nowo poznanym ludziom
dzieki samym sobie
przekonujemy sie ze wszytsko w zyciu sie zmienia, nasze nawykowe myslenie rowniez
wiec rzeczy niemozliwe, staja sie mozliwe
tylko musimy wiedziec, czego chcemy!
2009-02-24 20:18:08 skomentuj (1)
ale i nie jestem niezwykla...
i tak sobie mysle czy te mysli kiedykolwiek mina?
zawsze przychodzi taki moment, kiedy mysle - jaka ja jestem malo ciekawa; nic nie wiem, nie umiem o niczym porozmawiac, nie mam sie czym pochwalic; jestem tak bardzo przecietna; to wszytsko co mam jest bardzo plytkie i powierzchowne...; jedyne co mam wartosciowego to moja natura, dzika i nieprzewidywalna; odrobine doswiadczenia i troche odwagi, by zmieniac to co mi przeszkadza; by zmieniac sie i zmieniac swoje zycie...
jednak ciezko jest czasami wybaczyc samemu sobie, a jeszcze trudniej odnalezc sie w swiecie ludzi ciekawych; dlatego moze czasami mam dosyc; dlatego moze tak czesto uciekam i probuej zaczynac od nowa...
tylko ile razy mozna tak samo w kolko od poczatku...
2009-01-23 23:47:11 skomentuj (1)
you're not girly girl !!!
doprawdy? a ja myslalam ze jestem 100% kobieta :) ha..
wczoraj jeden z kolegow z pracy powiedziel mi: you're a girl! to wszystko...
i w jakims stopniu ma racje, bo nie jestem slodka, naiwna panusia czekajaca na swego rycerza, ktory przeniesie ja przez strumyk, tylko podniose swoja spodniczke do gory i wskocze do strumyka, co by nie tracic czasu na glupie glupoty:)
sprzecznosci we mnie wiele...
kiedys myslalam, ze we mnie pol na pol - 50% kobiety 50% mezczyzny bo przeklinam jak facet, samochdem jezdze nie gorzej, lubie football z piwkiem w reku i generalnie testosteron na wysokim poziomie :)
a drugiej strony lubie poczuc sie kobieta, sprawic sobie odrobine przyjemnosci zanuzajac sie w wannie pelnej aromatycznej piany, wskoczyc w fartuszek i upichcic cos smacznego, przyodziac czasami fajny ciuszek i zakrecic w glowie paru przypadkowym przechodnim swoim sexapilem :)
i niby wszyytsko sie ok, ale ktora z nich bardziej wole, sama nie wiem...
czesto mysle sobie ze jestem stworzona do pielegnowania ogniska domwego, a innymi razy znowu mysle, ze jestem ta wojownicza z mongolskich stepow i pewnie dlatego ciagle szukam przygod
i dlatego mysle, ze ciagle jeszcze nie wiem co tak naprawde wole wiec zyje pomiedzy dwoma swiatami czekajac az sie w koncu cos wydarzy :)!!!
2009-01-17 15:52:19 skomentuj (0)
Marcinek
poznalismy sie w wakacje 2007
tak zaczela sie historia, ktora ostatnio nie daje mi zyc; uroczy usmiech, piekne oczy i ten cieply uscisk na pozegnanie pamietam do dzisiaj; przez caly ten okres ani razu o nim nie zapomnialam, ale nigdy nie bylo okazji do tego zeby sie spotkac ponownie
az do Sylwestra!
przyznam sie ze przyjechalam z ta nadzieja ze sie ponownie spotkamy, gdzies w tlumie ludzi, posrodku sali; i myslalam o tym, ze teraz byc moze bedzie inaczej; ze droga wolna...
no i faktycznie, znajoma przekazala mi, ze w jego zyciu zmian pare; ze sie przeprowadzil, skonczyl szkole, zaczyna kariere, ze zakonczyl zwiazek i jest szczesliwym wolnym czlowiekiem chodzacym po ulicach Warszawy!
pomyslalam - dlaczego mnie tam teraz nie ma?
ale zycie daje nam to czego potrzebujemy wiec pozostaje mi ufac, ze to ze sie nie spotkalismy w trakcie imprezy Sylwestrowej jest wynikiem kalkulacji zycia!
nie czas i pora na to spotkanie, ale w glowie zasianych ziaren tysiace
i niespelnionych oczekiwan !!!
2009-01-10 12:51:24 skomentuj (0)
tesknie za brakiem tesknoty...
no i wrocilam do Szkocji...
caly ten czas minal jak bardzo aktywne dwa dni, a ja czuje ze chcialabym wiecej
tutaj niby nic sie nie zmienilo, zycie plynie spokojnym rytmem, ale jednak w glowie znowu zamieszanie
czego ja tak naprawde chce? szukam?
odpowiedz za kazdym razem jest taka sama i za kazdym razem juz dosyc mam tej odpowiedzi
teraz mysle o tym kiedy przyjdzie wiosna, cieple sloneczne dni
kiedy znowu poczuje wolnosc i radosc zycia i przestane tesknic za tym czego nie mam
tego uczucia tez mi brakuje, szczeglnie zima, kiedy za oknem szaro i zimno...
wiec ciesze sie ciepla kolderka i kubkiem gracej herbaty, bo tyle mam:)
2009-01-10 12:36:08 skomentuj (0)
Sylwester 2008
No i kolejny Sylwester...
i kolejny rok za nami...
czy wiele sie wydarzylo wtym roku? tak i nie, bo w moim zyciu zawsze duzio sie dzieje :)
przeprowadzilam sie do nowego miasta, znalazlam nowa prace, poznalam nowych bardzo milych ludzi, duzo podrozowalam no i przelamalam w sobie poczucie niepewnosci i strachu - przeprowadzajac sie do Edynburga obiecalam sobie, ze od teraz bede robila wszystko czego sie do tej pory obawialam i nie bede unikala trudnych tematow i spraw
i chyba mi sue to w tym roku udalo!!!
nie bylo latwo czasami, ale generalnie nie uciakalam przed trudnosciami, ale raczej na glebokim wdechu wskakiwalam do zimnej wody
i mysle, ze to wcale nie takie zle;)
a dzisiaj wielka impreza w gronie szalonych przyjaciol z sangi :)
zycze wszytskim by dzisiaj bawili sie do utraty tchu, mieli poczucie wyjatkowosci tej nocy i pozwolili sobie na szalenstwo nocy sylwestrowej... biale szalenstwo do rany w wymarzonym towarzystwie:)
niech dzisiaj sie spelnia marzenia wszytskich !!!
2008-12-31 14:14:47 skomentuj (0)